Ojciec i syn, czyli zespół idealny

19.09.19
10:50
Udostępnij na:
Facebook
Twitter
Google+

W tym roku podczas zawodów TAURON SEC w parku maszyn można spotkać wyjątkowy duet, który tworzą Grigorij Łaguta i jego 7-letni syn Greg. Wydaje się, że obaj stanowią zespół idealny, a jeden potrzebuje drugiego, żeby się rozwijać i tryskać dobrym humorem. Może to jest właśnie sekret wysokiej formy i klucz do sukcesu Rosjanina, który od początku rozgrywek zajmuje pozycję lidera klasyfikacji generalnej i stoi przed szansą zdobycia tytułu Mistrza Europy.

Grigorij Łaguta przywiózł swojego syna już na pierwszą rundę TAURON SEC, która odbywała się w niemieckim Gustrow. Jechał wtedy jak natchniony, co przed zawodami wcale nie było takie pewne. Wcześniej przytrafiło mu się kilka słabszych występów w polskiej lidze, więc na pewno nie był takim faworytem, jak pierwotnie zakładano. Po raz kolejny przekonaliśmy się jednak, że rywalizacja indywidualna rządzi się swoimi prawami i potrafi przynieść zupełnie inne rozstrzygnięcia niż te, do których przyzwyczailiśmy się na ligowym podwórku. „Grisza” uzbierał ostatecznie 15 punktów i okazał się zwycięzcą turnieju, a przy okazji objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej.
W tym czasie na każdym kroku towarzyszył mu jego syn Greg. Przyjemnie patrzyło się, kiedy dumny młodzieniec przechadzał się po parku maszyn w teamowej koszulce i czapeczce swojego taty, a uśmiech z jego twarzy nie schodził nawet na minutę. Na koniec dnia „Grisza” zabrał go ze sobą na najwyższy stopień podium, a potem założył mu złoty plastron przeznaczony dla lidera klasyfikacji generalnej. Skąd w ogóle wziął się pomysł, żeby Greg towarzyszył swojemu tacie podczas zawodów?

- Po prostu miał czas wolny i zabrałem go ze sobą. Poleciał razem ze mną, ale przy okazji kolejnego turnieju nie mógł się już pojawić, bo miał swoje zawody. Zapytałem go czy chce pojechać i odpuścić jazdę na crossie, ale odpowiedział, że nie. Patrzyłem w jego kalendarz i teraz ma już pozajmowane weekendy. Sądzę, że nie będzie chciał rezygnować ze swoich startów, ponieważ on też chce walczyć o medale – tłumaczy Grigorij Łaguta.

Podczas drugiej rundy TAURON SEC w Toruniu w parku maszyn rzeczywiście brakowało Grega, ale jego tata w dalszym ciągu prezentował wysoką formę i ostatecznie uplasował się na drugim miejscu. Co prawda Leon Madsen zniwelował jego przewagę w klasyfikacji generalnej do zaledwie jednego punktu, ale to „Grisza” nadal był numerem jeden.

Później okazało się, że Greg zdołał jednak znaleźć lukę w swoim kalendarzu, więc przy okazji trzeciej rundy w duńskim Vojens ponownie przyjechał na zawody razem z tatą i znowu przebywał w jego boksie. Każdy, kto choć raz pojawił się w żużlowym parku maszyn doskonale zdaje sobie sprawę, że to miejsce żyje własnym życiem. Panuje tu niesamowity chaos, a wszyscy uwijają się jak w ukropie, żeby tylko się wyrobić.

Z jednej strony mechanik pędzi zatankować motocykl, a z drugiej nadjeżdża zawodnik po skończonym biegu. Do tego we wszystkich buzuje potężna adrenalina i nikt nie sili się na przesadne uprzejmości. Nie brakuje krzyków i nieparlamentarnych stwierdzeń. To prawdziwy poligon, po którym trzeba poruszać się z wyjątkową gracją, żeby nie trafić na minę. Czy Grigorij Łaguta nie boi się, że w takim zamieszaniu coś może stać się jego synowi?

- Ja w niego wierzę. Wiem jaki on jest i to mi wystarcza. Od samego początku wychowywał się przy żużlu i motocyklach. Dzięki temu potrafi odnaleźć się na zawodach. Ma głowę na karku i dobrze wie, co należy robić. Nikt nie miał nic przeciwko temu, żeby przebywał ze mną w parku maszyn. Chodził sobie jak normalny mechanik – zdradza Rosjanin.

Kiedy „Grisza” przyjeżdża na zawody w towarzystwie swojego syna, to musi być jednocześnie troskliwym ojcem, skutecznym zawodnikiem, a przy okazji jeszcze dobrym nauczycielem i przewodnikiem. Łączenie wszystkich ról na pewno nie jest łatwe, ale Łagucie nie sprawia większego problemu. Można jednak zastanawiać się czy potrafi wtedy w pełni skoncentrować się na jeździe i nie martwi się o syna, kiedy pojawia się na torze?

- Myślę, że syn może denerwować się tak samo, kiedy ja wyjeżdżam na start. Działa to również w drugą stronę. Kiedy on jedzie w zawodach crossowych, to ja denerwuję się znacznie bardziej niż on. Obaj potrzebujemy jednak siebie nawzajem. On cały czas patrzy na mnie, obserwuje co trzeba robić. Ja mu pomagam i podpowiadam, a on z tego korzysta i pracuje nad sobą. Dzięki temu jest bardzo zadowolony, a ja cieszę się razem z nim – ocenia „Grisza”.

Na pierwszy rzut oka widać, że Grigorij Łaguta ma doskonały kontakt ze swoim synem. W ostatnich miesiącach obaj zżyli się jeszcze bardziej, ponieważ spędzali razem bardzo dużo czasu, kiedy „Grisza” pauzował z powodu zawieszenia za wykrycie w jego organizmie niedozwolonej substancji. Teraz nadal trzymają się blisko siebie i kiedy tylko mogą, wspólnie podróżują na zawody. Przy okazji wzajemnie się inspirują i wspierają. Można jednak zastanawiać się czym konkretnie zajmował się Greg, kiedy towarzyszył swojemu tacie przy okazji żużlowych turniejów?

- Miałem naprawdę dużą pomoc z jego strony. Greg przynosił mi kask i zmieniał pokrowce. Poza tym wypisał mi cały program zawodów. Zapisywał wyniki wszystkich biegów i dzięki temu w każdej chwili mogłem zerknąć, kto ile ma punktów. Dobrze wiedział w którym biegu jazdę, z którego pola i jaki kask powinienem założyć. Naprawdę nie potrzebowałem mu niczego mówić. Sam doskonale orientował się, co powinien zrobić – wspomina Łaguta.

Nie bez powodu mówi się, że jaki ojciec, taki syn. Greg również jest zakochany w sportach motorowych. Na razie startuje w zawodach motocrossowych, ale może w przyszłości również spróbuje żużla. „Grisza” zawsze z chęcią opowiada o występach swojego syna i dumnie wymienia wszystkie jego osiągnięcia, których uzbierało się już całkiem sporo.

Trudno się jednak dziwić, przecież tata na każdym kroku podkreśla, że jego syn ma to we krwi, a miłość do motocykli wyssał z mlekiem… matki. No właśnie! W tym wszystkim jest jeszcze mama, która nie ma wyjścia i musi godzić się na niebezpieczne pasje swoich chłopaków. Wygląda na to, że radzi sobie z tym całkiem nieźle.

- Mama zawsze nam kibicuje i również chce, żebyśmy trzymali gaz, jechali do przodu i wygrywali wyścigi. Kiedy tylko mogę, staram się jeździć z rodziną na zawody. Żużel może wydawać się niebezpieczny, ale ja bym się z tym do końca nie zgodził. Niebezpiecznie robi się wtedy, kiedy ktoś jeździ bez głowy – twierdzi rosyjski żużlowiec.

Żużel to jednak nie tylko same piękne chwile i niekończące się pasmo sukcesów. „Grisza” i jego syn przekonali się o tym przy okazji wspomnianej już wcześniej trzeciej rundy TAURON SEC w Vojens. Rosjanin zaliczył wtedy najsłabszy występ w tym sezonie, ponieważ zdobył zaledwie siedem punktów i został sklasyfikowany na odległym dziesiątym miejscu. Wydawało się, że po dwóch niesamowitych turniejach pozostali zawodnicy nie będą w stanie go dogonić, ale okazało się, że w żużlu wszystko jest możliwe. Czasami trzeba przełknąć gorycz porażki, żeby wyciągnąć z niej wartościową lekcję na przyszłość.

Łagucie dopisało jednak szczęście, ponieważ po zawodach w Vojens nie stracił przodownictwa w klasyfikacji generalnej. Jego najgroźniejszy rywal w bitwie o złoto, czyli Leon Madsen w ogóle nie pojawił się na starcie, ponieważ przegrał z kontuzją, której nabawił się dzień przed zawodami w meczu polskiej ligi. Gdyby nie jego problemy zdrowotne, to prawdopodobnie wyprzedziłby Łagutę, chyba, że jemu również przydarzyłaby się delikatna wpadka.

„Grisza” ma czego żałować, ponieważ nie wykorzystał szansy, żeby w Vojens odskoczyć rywalom i umocnić się na prowadzeniu w Mistrzostwach Europy. Nienajlepszą dyspozycję Rosjanina wykorzystali pozostali zawodnicy, którzy wyraźnie podgonili go w klasyfikacji generalnej. W tej chwili Łaguta ma zaledwie jeden punkt przewagi nad drugim Nickim Pedersenem i cztery oczka nad trzecim Mikkelem Michelsenem.

Wiadomo już jednak, że ten pierwszy nie będzie w stanie mu zagrozić, ponieważ kontuzja wyeliminowała go ze startu w finałowej rundzie. Wbrew pozorom, to wcale nie gwarantuje Łagucie zdecydowanie większego poczucia bezpieczeństwa, ponieważ jego pozycję, oprócz Michelsena, na pewno spróbują zaatakować również sklasyfikowani ex aequo na czwartym miejscu Kacper Woryna i Bartosz Smektała, którzy tracą do niego pięć punktów.

Jedno jest pewne. Scenariusz napisany w Vojens na pewno nie był korzystny dla Łaguty, ale dzięki niemu możemy liczyć na emocje do samego końca. Rosjanina czekają zatem skomplikowane manewry obronne podczas finałowej rundy TAURON SEC, która odbędzie się 28 września na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Na razie nie wiadomo czy Łaguta ponownie pojawi się tam ze swoim synem Gregiem. Perspektywa odebrania złotego medalu w jego towarzystwie na pewno jest kusząca, tylko czy zawodnik poradzi sobie z jednodniową nawierzchnią na Stadionie Śląskim i zdoła utrzymać prowadzenie w klasyfikacji generalnej do samego końca?
- Myślę, że nie będę miał większego problemu z nawierzchnią. Nie mogę powiedzieć, że nie mam żadnego doświadczenia na sztucznie układanych torach. Skupiam się na tym, żeby dopilnować ustawień motocykla i pokazać się z jak najlepszej strony. Dla mnie to są po prostu kolejne zawody. Uwielbiam się ścigać i będę chciał walczyć. Mam konkretną pracę do wykonania i to jest dla mnie najważniejsze – podsumował Grigorij Łaguta.

SEC News
09.12.19
Solidność Jepsena Jensena

 Michaela Jepsena Jensena najlepiej opisuje słowo "solidność". Duńczyk poniżej pewnego poziomu nie zwykł schodzić i podobnie było podczas cyklu TAURON SEC 2019. Zawodnik Falubazu Zielona Góra długo liczył się w walce o medal, ale ostatecznie musiał obejść się smakiem.

02.12.19
Dobre rokowania na przyszłość

 Dla Pawła Przedpełskiego sezon 2019 długo był bardzo ciężki. Zawodnik nie mógł być zadowolony zarówno ze startów w lidze jak i w zawodach indywidualnych. Na szczęście przyszła udana końcówka, która dobrze rokuje na przyszłość. Jednym z naczelnych dowodów na potwierdzenie tego zdania jest występ wychowanka toruńskiego klubu w Chorzowie.

25.11.19
Wielki moment Michelsena

 Nie wszystko układało się po jego myśli od początku rywalizacji w cyklu TAURON SEC 2019. Mikkel Michelsen pracował ciężko cały sezon i spełnił swoje marzenia o złotym medalu. Jest przykładem wspaniałej determinacji, która może przynieść najważniejsze nagrody.

18.11.19
O krok od medalu

 Był o krok od medalu. Pozbawiła go złośliwość rzeczy martwych. Mimo wszystko Kacper Woryna może zaliczyć cykl Tauron SEC 2019 do bardzo udanych i był najjaśniejszą postacią wśród Biało-Czerwonych. Kolejna szansa na miejsce na podium już za rok! Prześledźmy jego drogę z minionego sezonu.

12.11.19
Francuski debiut

 Francuski as jest dowodem na to, że można połączyć dobry poziom sportowy z poszerzaniem mapy żużla. David Bellego pokazał się w sezonie 2019 z bardzo dobrej strony na wielu frontach. I tylko drugiej części cyklu TAURON SEC 2019 w tym wszystkim szkoda...

09.10.19
Michelsen: Dwie ostatnie rundy były wspaniałe

Mikkel Michelsen został zwycięzcą finałowej rundy TAURON SEC 2019, która odbyła się na Stadionie Śląskim. W Chorzowie, Michelsen zdobył 15 punktów, dzięki którym zrównał się w klasyfikacji przejściowej cyklu z Grigorijem Lagutą. W wyścigu dodatkowym, Duńczyk okazał się być lepszym od Rosjanina i został Indywidualnym Mistrzem Europy.

Zdjęcia
03.10.2019
TAURON SEC 2019 Round 4: Chorzów
11.08.2019
TAURON SEC 2019 Round 3: Vojens
02.08.2019
TAURON SEC 2019 Round 2: Toruń
17.07.2019
TAURON SEC 2019 Round 1: Güstrow
SEC Girls
Sekcja SEC Girls
Paulina Monika Natalia Patrycja Dagmara
social media

Organizatorzy

OneSport FIM Europe

Host Cities and Regions

Toru? Güstrow Kujawsko - Pomorskie ?l?skie

Official Broadcaster

Eurosport

Sponsorzy

TAURON Lotos Ewinner Tyskie Peri Emtor Ovethi Toru? Plaza Grohmann Alstal

Partnerzy

Lotto Poczta Polska Ministerstwo Sportu i Turystyki Toru? Stadion ?l?ski Marma Atut Rental Anderwald Swimer Lavor Wash Niepodleg?a Auto Frelik

Patronat medialny

WP Sportowefakty.pl Tygodnik ?u?lowy Dziennik Zachodni RMF ?l?ski Biznes Antenne MV